Publikacje

Projektowanie wnętrz pozwala nam nie tylko spełniać oczekiwania inwestorów ale również brać udział w wyznaczaniu rynkowych trendów i kreowaniu otaczającej nas rzeczywistości. Niezależnie od stylu w jakim tworzymy, pozostajemy wierni własnym zasadom dobrej praktyki projektowej, takim jak spójność, wynikowość i konsekwencja proponowanych rozwiązań oraz umiar. Finalne efekty naszej pracy znajdują uznanie zarówno polskich jak i zagranicznych wydawnictw oraz portali branżowych.

Elle Decoration, Dobre Wnętrze, Villa, Dobrze Mieszkaj, Murator, Newsweek to tylko niektóre z tytułów, które opublikowały i opisały rezultaty naszej pracy lub zaprosiły nas do publikacji tekstów w tematach specjalistycznych. Równie często efekty naszej pracy i nasze wypowiedzi cytowane są w mediach elektronicznych. Cieszą nas też publikacje drukowane i internetowe poza granicami kraju i Europy.

Wybrane publikacje drukowane

Czytelnia

ZAMIESZKAĆ W KAMIENICY?

[ felieton dla miesięcznika Villa ]

Na rynku mieszkaniowym dominują nowoczesne osiedla budowane prze deweloperów. Nowe budynki z odpowiednią infrastruktura przyciągają inwestorów bardziej niż budownictwo sprzed lat. Kamienice, o często latami nieodnawianych elewacjach i klatkach schodowych, nie wydają się zbyt kuszącą alternatywą. Na szczęście nie dla wszystkich.

W czym kryje się nieodparty urok starych budynków? Czy w historii jaka opowiadają ich mury? Czy w monumentalnie wysokich wnętrzach i prestiżowych lokalizacjach w tkance miejskiej? Trudno do końca przesądzić. Inwestor, którego poznaliśmy przy okazji tej inwestycji szukał alternatywy dla „bezosobowych” nowoczesnych osiedli oraz miejsca w ścisłym centrum miasta. Bezapelacyjnie nieduże mieszkanie przy jednej z najbardziej znanych warszawskich ulic – Nowym Świecie – spełniało oba te wymagania.

Mieszkanie przez poprzedniego użytkownika zostało pozostawione w opłakanym stanie. Wyposażenie pamiętające czasy początków Polski Ludowej, stare instalacje, zniszczone podłogi. Decyzja o kapitalnym remoncie była oczywistością. Zmienić miał się nie tylko standard lokalu i jego estetyka ale również funkcja. Nowy właściciel, zaraniczny biznesmen, zakupił je aby stworzyć dla siebie przystań na kilkudniowe pobyty w Warszawie.

Nieduża powierzchnia i lokalizacja bezpośrednio przy głównym deptaku stolicy miały zapewnić te same możliwości co hotelowy pokój, ale w inny sposób. Hotel kojarzy się bezosobowo, a tutaj miało tak nie być. Od początku projektowi przyświecało założenie połączenia ze sobą minimalistycznego chłodnego stylu zza Odry z tym czymś, co miało nadać wnętrzu jego niepowtarzalny charakter. Cel, ku satysfakcji inwestora, udało się w pełni osiągnąć.

Niespełna 30 metrowe mieszkanie nadawało się na „hotelowy pokój” idealnie, poza jednym, wcale nie drobnym, szczegółem. Nieduża powierzchnia była podzielona na dwie osobne przestrzenie potężną ścianą nośną o grubości blisko pół metra. Inwestor nie chciał dokonywać zmian w konstrukcji budynku, więc ściana musiała zostać. Stara zasada w projektowaniu mówi, że jeśli czegoś nie możesz dobrze ukryć wyeksponuj to. Tak stało się i tym razem. Ze ściany usunięty został tynk ukazując piękny mur o nieregularnej strukturze. Cegły z rozbiórek, które posłużyły przed laty za budulec, oraz nieregularny sposób ich układania, opowiadają swoją historię stanowiąc dominantę nie tylko przestrzeni kuchni ale i strefy dziennej, lub może powinno się napisać raczej nocnej?

W tradycyjnie planowanym mieszkaniu w głównej przestrzeni pojawia się strefa dzienna z sofą i kącikiem telewizyjnym. W tym przypadku miało być inaczej. Na wzór pokoi hotelowych głównym lokatorem tej części mieszkania stało się łóżko, a raczej podest na którym umieszczono materac do spania. Tym co nadało niepowtarzalny wygląd jest imponujące tapicerowanie wezgłowia pnące się od podestu, wykonanego z orzecha północnoamerykańskiego, aż po sam sufit zawieszony ponad 3,5 metra wyżej. Podest to alternatywa dla łózka, ale również miejsca gdzie można przysiąść i oddać się swobodnej konwersacji jeśli przyjdzie okazja gościć znajomych. A telewizor? Schowany został za przesuwnymi drzwiami środkowego modułu pojemnej szafy wnękowej wykonanej, podobnie jak kuchnia, na indywidualne zamówienie.

Strefa wejściowa, dzięki usunięciu ścianki kuchennej, została doświetlona światłem dziennym. Kuchnię optycznie wydzielono stosując ten sam zabieg co w strefie dziennej, a mianowicie podest i sufit podwieszany. Cala kuchnia znalazła swoje miejsce właśnie na podeście chowając się jednocześnie przed wzorkiem osób wchodzących do mieszkania za występem ściany od łazienki. Wyeksponowano natomiast wygodny barek z wysuwanym śniadaniowym pomocnikiem wsparty na konstrukcji ze stali nierdzewnej.

Łazienka jest nieduża, ale praktyczna. Obok wygodnej umywalki i WC, w miejscu starej wanny, pojawiła się przestronna kabina prysznicowa typu walk-in z wnękami na kosmetyki. Aby w niedużej przestrzeni nie zabierać zbyt dużo miejsca zdecydowano o zainstalowaniu drzwi przesuwnych. Ścianę po której jeżdżą zdobią nazwy miast z całego świata, co oddawać ma styl życia właściciela.

Patrząc na zdjęcia nietrudno zauważyć że jest jeszcze jeden, bardzo wyraźny element, podkreślający indywidualny charakter wnętrza i odważne podejście inwestora. Autorskie naklejki ścienne, z wielką uwagą dobierane do wnętrza, zdobią strefę kuchni i łazienki stanowiąc dopełnienie kompozycji estetycznej. Kolorystyka mieszkania została utrzymana w bardzo spokojnych barwach. Matowe szare wykończenie mebli jest dość niespotykane jak na polskie warunki. Nie podkreśla wysokiego standardu wykończenia, tak jak czynią to powierzchnie wykończone lakierem na wysoki połysk, ale jednocześnie nie dominuje pozostałych elementów. Podłoga z ciemnego drewna orzecha północnoamerykańskiego to mocny akcent kontrastowy dodający elegancji. Podobnie jednak jak meble wykończona została bez efektu połysku naturalnym olejem.

Czy warto zainwestować w mieszkanie na nowoczesnym osiedlu czy jednak w mającą własny klimat przestrzeń w starej kamienicy? Na to pytanie każdy inwestor musi odpowiedzieć sobie sam. Choć ta druga nie opcja nie oferuje podziemnego garażu ani wygodnej windy często potrafi wygrać konkurencję z nowym budownictwem. Dlaczego? Może dlatego, że coraz częściej szukamy rzeczy i miejsc niepowtarzalnych.

CAŁY TEKST
KANCELARIA IDEALNA

[ dla miesięcznika Toga]
Jaki lokal wybrać na kancelarię i na co zwrócić uwagę przy wyborze?

To jaki lokal będzie odpowiedni na kancelarię zależy przede wszystkim od tego do jakiego klienta kierowane są usługi danej kancelarii oraz w jakiej wielkości mieście będzie ona zlokalizowana. Duże aglomeracje dają znacznie większy wybór lokali oraz szerszy i bardziej różnorodny rynek odbiorców usług prawnych. To właśnie w dużych miastach spotkamy obok siebie kancelarie ulokowane na wysokich piętrach przeszklonych budynków biurowych jak i kancelarie zajmujące lokale lub całe kamienice w bardziej klimatycznych, historycznych dzielnicach. Przed decyzją o wyborze konkretnego lokalu należy dokładnie ocenić jego lokalizację komunikacyjną jak i samo otoczenie budynku i dzielnicę. Odbiór naszej kancelarii w równej mierze będzie zależał do jej otoczenia, wystroju klatki schodowej, wyglądu wejścia jak i od samego wystroju wnętrza biura. Niezmiernie ważnym elementem przy wyborze lokalu jest również jego wielkość i możliwość adaptacji pod potrzeby kancelarii. Mając już wybrany lokal warto skonsultować się z projektantem czy jego adaptacja pod nasze potrzeby będzie możliwa i czy nie wiązać się będą z nią nieoczekiwane przez nas koszty wynikające m. in. ze stanu lokalu przed adaptacją. Kluczowym zagadnieniem na samym początku poszukiwań lokalu pozostanie jednak element wizerunkowy. Określenie kim jest nasz klient, jakie są jego wartości i oczekiwania pozwoli na odpowiednie zawężenie kręgu poszukiwań.

W czym może pomóc projektant wnętrz?

Stworzenie przemyślanego, spójnego wnętrza, zgodnego z polityką i wartościami danej firmy, specyfiką zawodu i docelowej grupy klientów wymaga wyczucia i wiedzy. Proces projektowania wnętrz można porównać do procesu tworzenia aktu prawnego. Każdy drobny szczegół musi zostać przemyślany dokładnie i oceniony na wielu płaszczyznach. Tu właśnie zaczyna się rola projektanta. To jego zadaniem jest nie tylko odpowiednie funkcjonalne rozplanowanie całego biura, analiza aspektów wizerunkowych, dobór odpowiedniej jakości i trwałości materiałów wykończeniowych ale również wpisanie we wnętrze sposobu pracy danej firmy jak i czuwanie nad budżetem zadanym przez klienta. Pomoc może być ograniczona do samego procesu projektowego, jednakże niektóre pracownie projektowe oferują również szerszy zakres usług włącznie z wykańczaniem wnętrz pod klucz. Nawet jeśli nie decydujemy się na tak rozbudowaną usługę warto rozważyć skorzystanie ze sprawdzonych i polecanych przez pracownię wykonawców i dostawców, co nie tylko przełoży się na ograniczenie niepotrzebnych nerwów w trakcie realizacji ale może również przynieść znaczne oszczędności finansowe.

Czy istnieje coś takiego jak „moda” we wnętrzach i czy przekłada sie to na sposób aranżowania kancelarii?

Już od kilkuset lat moda we wnętrzach podąża za zmianami stylu i tryby życia człowieka. Architektura, w tym architektura wnętrz nieprzerwanie ewoluuje na co niezaprzeczalny wpływ mają m. in. nowe technologie dające projektantom nowe możliwości kreacji. Nowe technologie wpływają na sposób w jaki żyjemy i pracujemy, a ich miejsce we wnętrzach naszych domów, mieszkań i biur jest coraz bardziej odczuwalne. Jednocześnie ewoluuje sama stylistyka niejednokrotnie zataczając szerokie pętle w czasie generując powroty do estetyki już dobrze znanej wcześniejszym pokoleniom. Bogactwo tradycji sprawia, iż nie ma jednej poprawnej ścieżki postępowania przy projektowaniu wnętrz. Równie „na czasie” są minimalistyczne, nowoczesne wnętrza modernistyczne jak i wnętrza neobarokowe. Trwa dyskusja zwolenników i przeciwników eklektyzmu, który pozwala na praktycznie dowolne mieszanie i łączenie elementów z różnych epok. Oczywiście funkcjonują główne nurty powoli ewoluujące w okresach kilkuletnich, jednak swoboda ich interpretacji jest znacząca. W czasach, w których liczy się indywidualizm i oryginalność nie da się bowiem narzucić poprzez kreowanie mody jednej, słusznej ideologii.

Jak dobierać materiały wykończeniowe przy aranżacji kancelarii?

Dobór materiałów wykończeniowych musi być podporządkowany jasnej, spójnej myśli projektowej. Dopasowanie materiałów, ich wzajemne wyważenie jest kluczem do stworzenia harmonijnego, przyjaznego w odbiorze wnętrza, w którym przebywanie jest przyjemne zarówno dla osób w nim pracujących jak i interesantów. Przy wyborze materiałów wykończeniowych należy kierować się również ich jakością i przeznaczeniem. Wiele z materiałów równie dobrze sprawdzi się zarówno we wnętrzach prywatnych jak i we wnętrzach publicznych, z definicji narażanych na bardziej intensywne użytkowanie. Są jednak również takie, które zastosowane we wnętrzu o dużym natężeniu ruchu szybko stracą swoje walory praktyczne i estetyczne psując odbiór całości. Do grupy materiałów godnych polecenia przy aranżacji kancelarii z pewnością należą te dedykowane do miejsc publicznych. Odporne na szybkie zużycie przez wiele lat będą wyglądać świeżo i nie wymagać będą wymiany czy renowacji, a ich wyższy początkowy koszt zakupu zwróci się w tracie użytkowania.

Czy aby zmienić wizerunek i poprawić funkcjonalność zawsze trzeba gruntownie przebudować kancelarię?

Nie zawsze kompleksowy remont jest potrzebny aby w znaczący sposób poprawić wizerunek i funkcjonalność naszego miejsca pracy. Jeśli sam lokal i budynek są w dobrym stanie technicznym często drobne zabiegi dekoratorskie, zmiana oświetlenia, kolorystyki, czy elementów wyposażenia może w znaczący sposób pomóc w podniesieniu jakości pracy. Oczywiście, jeśli planujemy ścisłe dopasowanie lokalu do precyzyjnych potrzeb naszej firmy konieczna jest analiza funkcjonalności i możliwości technicznych lokalu, która pozwoli odpowiedzieć na pytanie: czy wystarczy drobny retusz, czy konieczne są bardziej inwazyjne zmiany, przesunięcia ścian działowych czy zmiany w instalacjach.

Jak najlepiej zarządzać procesem kreowania wnętrza kancelarii od wstępnego pomysłu po efekt końcowy?

Zawsze należy zacząć od poznania potrzeb firmy, jej oczekiwań w sferze funkcjonalnej i estetycznej. Każda pracownia projektowa ma swoje sprawdzone metody na zebranie odpowiedniej ilości informacji od klienta, informacji które są kluczowe w procesie projektowym. Kolejnym krokiem jest poznanie specyfiki miejsca – miejscowości, otoczenia budynku, jego usytuowania względem stron świata oraz specyfiki samego lokalu. Profesjonalna pracownia przeprowadzi inwentaryzację wnętrza, która pozwoli na dokładne przygotowanie dokumentacji projektowej. Te pierwsze etapy pozwolą na określenie głównych kierunków działań w ramach przygotowywanego projektu wnętrza. Specyfika samego procesu projektowego zależy od wybranej pracowni. Musimy jednak pamiętać, że proces kreacji wnętrza nie toczy się tylko na deskach kreślarskich. To również dynamiczny proces koordynacji prac budowlano-wykończeniowych, zamówień i dostaw materiałów czy produkcji mebli. To potrzeba reagowania na nieprzewidziane wcześniej trudności natury technicznej, które mogą wystąpić w trakcie prac aranżacyjnych, szczególnie w lokalach adaptowanych z innych wcześniejszych ich przeznaczeń. Zarządzanie procesem kreacji od pierwszej fazy projektowej po końcowy etap dekoracji to proces wielopłaszczyznowy i czasochłonny, wymagający w wielu punktach dokonywania decyzji w oparciu o wiedzę fachową. Jeśli nie dysponujemy zapasem wolnego czasu dobrze jest powierzyć to zadanie pracowni projektowej, która ma doświadczenie w podobnych działaniach. Takie rozwiązanie pozwala zająć się własną praca zawodową, czyli tym na czym każdy zna się najlepiej, w czasie gdy procesem zarządzania kreacją wnętrza zajmują się ci, którzy posiadają odpowiednią wiedzę i doświadczenie.

Ile kosztuje profesjonalna pomoc biura projektowego?

Podobnie jak w przypadku pomocy prawnej wszystko zależy od jej zakresu. Również podobnie jak w wypadku tej pierwszej rola pomocy pracowni projektowania wnętrz jest nadal nie do końca rozumiana na polskim rynku, a klienci często zwracają się o poradę, zbyt późno, gdy ponieśli już pierwsze koszty błędnych wyborów. Ceny usług projektowych na rynku są oczywiście zróżnicowane. Niezależnie jednak na jaki poziom kosztu projektu się zdecydujemy jeśli porównamy go z kosztem zakupu lub wynajmu lokalu oraz kosztem samego remontu lub aranżacji i uświadomimy sobie jakie straty możemy ponosić w przypadku funkcjonowania we wnętrzu źle skrojonym pod względem funkcjonalnym lub wizerunkowym, szybko dostrzeżemy, iż pomoc profesjonalnej pracowni jest tylko drobnym procentem całościowych kosztów inwestycji, który szybko zwróci się w bieżącej działalności. Dodatkowe korzyści, także kosztowe, odniesiemy korzystając z polecanych przez pracownię ekip wykonawczych i dostawców oferujących atrakcyjne ceny klientom wybranej pracowni. Oszczędzimy również czas i pieniądze nie musząc poprawiać błędów po przypadkowych wykonawcach lub własnych błędów popełnionych w trakcie realizacji wnętrza a wynikających z faktu, iż nasza specjalnością są przecież zawiłości prawa a nie kwestie wykańczania wnętrz.

CAŁY TEKST
TAPETA CZY GARNITUR, GŁOWA JELENIA CZY KLASYK DIZAJNU?

[ dla miesięcznika Toga]
Dokonując zakupu garnituru, garsonki, zegarka, torebki, samochodu czy biżuterii zwracamy uwagę na wiele aspektów niekoniecznie bezpośrednio związanymi z ich praktycznością, użytecznością czy trwałością. To co często jest kluczowe i decyduje o zakupie to styl, prestiż, marka, czyli coś nienamacalnego, coś co pozwala nam w oparciu o zbiór odpowiednio dobranych przedmiotów budować nasz wizerunek. Dobrze wykreowany wizerunek stanowi bowiem często równie ważny element decydujący o naszym sukcesie na niwie zawodowej jak odpowiednie wykształcenie i doświadczenie. Prawda, którą od dawna znają specjaliści od marketingu, powinna stać się oczywista dla wszystkich grup zawodowych: nawet słaby produkt w dobrym opakowaniu może sprzedawać się równie dobrze jak dobry produkt w słabym opakowaniu. Czy zatem dysponując dobrym „produktem” warto oszczędzać na „opakowaniu” dając się wyprzedzić słabszej konkurencji? Oczywiście że nie! Szczególnie, że „dobre opakowanie” nie musi być bardzo drogie, wystarczy że jest dobrze zaprojektowane.

Możecie, będąc przecież prawnikami a nie producentami skarpet czy sprzętu AGD, zaprotestować: przecież jako prawnicy nie sprzedajemy nic w opakowaniach! A jakże! Sprzedajecie siebie, swoją wiedzę, doświadczenie w opakowaniu swojego wizerunku. To właśnie budowaniu wizerunku służą przecież odpowiednio dobrane i wyselekcjonowane dodatki: garnitury, garsonki, zegarki, torebki, samochody, biżuteria i… tapety! Tapety, biurko, fotel, lampa i inne elementy ograniczonego zbioru wyposażenia miejsca pracy, w którym spotykacie się ze swoimi klientami, tak samo mają wpływ na budowanie właściwego wizerunku jak wcześniej wspomniany samochód, garnitur, garsonka czy dyplom prestiżowej uczelni. Choć w pierwszym odruchu chcemy zaprotestować przed porównywaniem, z trudem zdobywanego wykształcenia, do dóbr materialnych to w skrytości ducha musimy przyznać rację. Konsumpcyjny charakter społecznych zachowań wpycha każdego nas w te same ramy. Musimy się nauczyć być tego świadomymi, bo tylko wtedy będziemy w stanie wykorzystać to zjawisko do realizacji własnych celów.

Właściwie zaprojektowana kancelaria to nie tylko miejsce stworzone z myślą o osobach, które będą w nim pracować, ale w równej mierze przestrzeń kreowana z myślą o tych, którzy znajdą się w niej poszukując fachowej porady i pomocy prawnej. Wystrój wnętrza jest dziś jednym z ważniejszych narzędzi marketingowych. Pozwala na demonstrację wartości i kierowanie uwagi na to co dla firmy istotne, na elementy decydujące o jej sukcesie, sile i wyjątkowości. Niezależnie czy celem kancelarii jest odróżnienie się na tle konkurencji czy podkreślenie przynależności do ich elitarnego grona , czytelny przekaz zbudowany w oparciu o odpowiednio skomponowaną przestrzeń, jest kluczem do właściwych relacji z klientem.

Psychologowie zajmujący się tematyką wizerunku zawodowego podkreślają wagę pierwszych kilku sekund, w których oceniamy pierwszy raz napotkane osoby. W ciągu tych pierwszych, krótkich chwil wyrabiamy sobie własne zdanie na temat innej istoty ludzkiej. Te pierwsze wrażenie może być tak silne, iż już na zawsze pozostanie w naszej podświadomości. Nie inaczej jest z wnętrzami. Czy nie zdarzyło się Państwu wyjść z restauracji nim jeszcze tak naprawdę przekroczyliście jej próg, albo w ogóle nie wejść do sklepu kierując się jedynie wyglądem jego witryny? Jakie straty, w związku z podobną reakcją innych, podobnych do Nas, potencjalnych klientów, ponieśli właściciele tych firm? Czy My również jesteśmy zagrożeni ponoszeniem tego typu strat nawet o tym nie wiedząc? Kto bowiem będzie wiedział, że potencjalny klient nie stał się faktycznie jego klientem bo wystraszył go budynek lub jego otoczenie, klatka schodowa, poczekalnia czy gabinet?

Na te trudne pytania można znaleźć jedną prosta odpowiedź: jeśli jesteśmy świadomi dokąd zmierzamy to będziemy wiedzieć jak wybierać odpowiednie ścieżki. Co to w praktyce oznacza? Oznacza to, że aby odpowiednio kreować wizerunek musimy wiedzieć jaki chcemy aby on był. Musimy dopowiedzieć sobie na pytanie kto jest naszym klientem, jaki jest jego profil psychologiczny i społeczny, jednym słowem zdefiniować jaki rynek docelowy dla świadczonych przez nas usług. Podporządkowując jemu i jego oczekiwaniom nasze działania możemy być spokojni, iż nasze będą one trafne.

Zatem wracając do tytułowego pytania: tapeta czy garnitur? Odpowiedź jest oczywista: i jedno, i drugie! Odpowiednio dobrane i skomponowane wnętrze tworzy jasny i czytelny przekaz naszych wartości służąc tworzeniu właściwych relacji z naszym, wcześniej zdefiniowanym klientem. Inaczej dobierzemy zarówno nasz strój jak i wystrój wnętrza jeśli specjalizujemy się w drobnych sprawach karnych lub obsłudze prawnej rolników w niedużym mieście powiatowym, inaczej gdy wśród naszych klientów najmniejszym jest przedsiębiorstwo zatrudniające 500 pracowników a terenem działania np. Warszawa.

Zawsze sprawdza się zasada: jaka grupa docelowa naszych klientów taka lokalizacja kancelarii i jej wystrój. Dlaczego? Bo trudno będzie do swoich usług przekonać pracującego w polu przez kilkanaście godzin dziennie rolnika jeśli wnętrze naszej kancelarii epatować będzie drogimi materiałami wykończeniowymi. W takim wnętrzu dobrze poczuje się natomiast ten klient, który na co dzień obcuje z tego typu stylistyką we własnym biurze czy domu.

Czy jednak aby dopasować się do oczekiwań mniej zamożnych klientów należy zupełnie wyrzec się wysokiej jakości, drogich materiałów wykończeniowych przy aranżacji wnętrza tylko po to, aby nie tworzyć dystansu pomiędzy kancelarią i potencjalnym klientem? Czy aby stworzyć wnętrze, w którym „jak u siebie” poczują się klienci z zasobnym portfelem musimy sami podobnym portfelem dysponować?

Stworzenie wnętrza, które nie będzie manifestem: „jestem zamożnym prawnikiem, wiec ceny moich usług mogą się okazać zbyt wysokie na Twoja kieszeń”, wcale nie oznacza, iż musimy sięgnąć po materiały z niższej półki. Szeroki wybór i różnorodna stylistyka materiałów wykończeniowych pozwalają na kreację wnętrza, które w odbiorze będzie przyjazne i bliskie odbiorcy, nie tworzące bariery pomiędzy jego możliwościami finansowymi a wizerunkiem kancelarii. Materiały te, jak dobrze skrojony garnitur z dyskretną metką odpowiedniego kreatora mody, mogą nieść również odpowiedni przekaz do tych klientów, którzy dzięki swojemu obyciu i statutowi, dostrzegą drobne niuanse i detale świadczące o prestiżu zastosowanych elementów aranżacyjnych. W prosty sposób ten prestiż i jakość postrzegana będzie wówczas jako prestiż i jakość samej kancelarii. Z drugiej strony istnieją sposoby na oszukanie nawet wprawnego oka poprzez zastosowanie materiałów droższych i lepszych jakościowo w zestawieniu z ich tańszymi odpowiednikami po to by utrzymać prestiż wnętrza i obniżyć koszty jego wykończenia. Dobra pracownia projektowa poradzi sobie z takim zadaniem dobierając, w oparciu o swoje doświadczenie i znajomość rynku, materiały dopasowane zarówno do możliwości finansowych kancelarii jak i do jej oczekiwań wizerunkowych.

Głowa jelenia czy klasyk dizajnu? Projektant chciałby krzyknąć: „klasyk dizajnu!”, jednak ze względu na specyfikę rynku odpowiedź na to pytanie nie jest tak prosta i jednoznaczna. Przywiązanie do tradycji i elitarności w świecie prawniczym jest bardzo silne. Niechęć do kojarzenia kancelarii ze zwykłym biurem jest często powodem do wyboru tradycyjnego podejścia przy aranżacji wnętrz. Również w świadomości części społeczeństwa nadal mocno zakorzeniony jest obraz kancelarii wyposażonej w stylowe regały z książkami sięgające po sam sufit pomieszczenia oraz równie potężne i bogato zdobione biurka czy fotele. Jednakże należy sobie zdać sprawę również z tego, iż taki wzorzec coraz mocniej wypierany jest przez bardziej nowoczesne i „lekkie” podejście do stylistyki wnętrz. Zjawisko to szczególnie wydatnie widać w dużych miastach, gdzie zaczyna dominować umiarkowana nowoczesność. Trend, który przyszedł do nas z zachodu Europy, z pewnością nie doprowadzi do całkowitego zaniku klasycznego podejścia. Doprowadzi jednak do zmian w proporcjach. Coraz więcej powstawać będzie kancelarii aranżowanych w nowoczesnym stylu. Jako, że „nowoczesny” to pojęcie bardzo szerokie, nie musimy obawiać się nudności i jednolitości. Wręcz przeciwnie! Nowoczesne technologie biurowe, nowoczesne materiały i rozwiązania techniczne w zakresie oświetlenia, wentylacji, klimatyzacji, archiwizacji czy meblarstwa gwarantują różnorodność i niepowtarzalność tak ważną przy budowani tożsamości i indywidualnego wizerunku.

Zatem: głowa jelenia czy klasyk dizajnu? Wybór zależy ponownie od strategii rynkowej danej kancelarii, jej definicji klienta docelowego i określenia jego oczekiwań. Ważne aby niezależnie od tego jaki będzie wybór, cały zamysł podporządkowany był jasnej myśli projektowej, tak aby głowa jelenia nie „trąciła myszką” a klasyk dizajnu nie był „kwiatkiem u kożucha”. Ale to już zadanie projektanta, którego wybór w końcowym rozrachunku może być tak samo ważny jak wybór dobrego krawca.

CAŁY TEKST
URLOPOWA PERWERSJA ZAWODOWA.

[ felieton dla miesięcznika Villa ]
Lato, wakacje, czas błogiego lenistwa. Choćby przez chwilę. Okres wakacyjny nierozerwalnie związany jest z urlopami. Miasta pustoszeją odwdzięczając się tym, którzy karnie w nich pozostali, mniejszymi korkami, powolniejszą atmosferą i klimatyzowanym przestrzeniami w upalne dni.

Skoro urlopy to wyjazdy i nowe miejsca. To poznawanie i doświadczanie. Niezależnie czy przemieścimy się o dziesiątki, setki czy tysiące kilometrów, na ten krótki okres odrywamy się nie tylko od codziennych zajęć ale również codziennych miejsc. Już nie powtarzamy rutynowo tras z domu do pracy i z pracy do domu. Nie odwiedzamy po raz n-ty tych samych przestrzeni, wnętrz, których już praktycznie nie zauważamy traktując je jako oczywistą oczywistość. Wpadamy jak śliwka w zupełnie nowy, bardziej lub mniej egzotyczny kompot. I tą nowością staramy się delektować. Każdy na swój sposób. Każdy innym składnikiem rzeczonego kompotu. Kuchnią, przyrodą, architekturą, muzyką lub ogólnie kulturą.

A czym Ty się szanowny Projektancie w czasie swojego urlopu upajasz? Tak Ty. Hmm… Toć projektant nie gatunek ziemniaka – każdy jest inny, ma swoje zainteresowania, ulubiony sposób spędzania wolnego czasu. Ale jednak jest jeden pierwiastek wspólny. Skrzywienie zawodowe. To perwersyjne zboczenie zmuszające do rozłożenia na czynniki pierwsze nowo poznawanych przestrzeni. Ta dociekliwość w badaniu materiałów i rozwiązań wnętrzarskich.

Godzina 4.00 nad ranem. Kilkanaście poprzednich godzin spędzonych w podróży. Upragniony klucz lub karta od pokoju hotelowego w ręku. Pstryk. Zapalone światło… Halogeny czy ledy? Oprawy na-stropowe, wpuszczane, punktowe czy z abażurami? Stojące, wiszące? Co na podłodze, jakie materiały użyte, jakieś niestandardowe rozwiązania? Inspekcja rozpoczęta. Im dalej od domu tym może okazać się ciekawsza i bardziej zaskakująca. Przecież co kraj to obyczaj. Co dla jednych nacji jest standardem dla innych będzie totalnym zaskoczeniem. A jeśli jeszcze znaleźliśmy się w zupełnie innej strefie klimatycznej to nowym doświadczeniom może nie być końca. To co że noc. Przecież nawet biorąc upragniony prysznic można dokładnie zlustrować wiele szczegółów wnętrza.

Warto lustrować? Przecież potocznie określany jako „hotelowy” styl większości klientom nie odpowiada. Kto chciałby mieszkać „jak w hotelu”? Hotel kojarzy się z miejscem nieindywidualnym. Z czymś tylko na chwilę. Z miejscem, z którym się nie identyfikujemy. Ale jak zastanowimy się chwilę dłużej przecież tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak „hotelowy” styl. Bo jak go mielibyśmy określić w czasach gdy jak grzyby po deszczu wyrastają hotele butikowe dostarczające niepowtarzalnych wrażeń również z zakresu estetyki wnętrz? Przecież nawet największe sieci hotelowe prześcigają się w tworzeniu zindywidualizowanych rozwiązań. Co więc możemy spotkać otwierając drzwi hotelowego pokoju? W sferze estetycznej może być to całkowitym zaskoczeniem, tym pozytywnym – negatywne przypadki zostawmy na marginesie dzisiejszych rozważań.

Wnętrza hotelowe ścigają się zarówno stylem jak i jakością wykonania i użytych materiałów z naszymi własnymi domami i mieszkaniami. Rozwiązania w nich wykorzystane często są przykładami najbardziej praktycznych dostępnych opcji przy zachowaniu, przynajmniej czasami, rozsądnej ceny. Czemu zatem nie poświęcić chwili na zastanowienie się dlaczego tak a nie inaczej coś zostało rozwiązane lub dlaczego taki a nie inny materiał został użyty. To czerpanie wprost z czyiś doświadczeń. A przecież nauka na doświadczeniach jest najlepsza nauką.

Więc, nawet jeśli nie jesteśmy ludźmi „z branży” podróżując czerpmy również doświadczenia i inspiracje wnętrzarskie. Podobno podróże kształcą. Pozwólmy im kształcić nas również i w dziedzinie wnętrz. Szczególnie jeśłi jesteśmy przeciwnikami „hotelowych” wnętrz. Chociażby dlatego abyśmy wyposażając naszą prywatną przestrzeń w jeden z najbardziej kultowych foteli – model Egg autorstwa Arne Jakobsena – mieli świadomość, że został on zaprojektowany ponad pół wieku temu właśnie na potrzeby hotelowych przestrzeni.

CAŁY TEKST
JAK BY PAN ZROBIŁ?

[ felieton dla miesięcznika Villa ]
Początek to poznanie. Poznanie lub rozpoznanie. Rozpoznanie z czym będziemy się mierzyć. Poznanie klienta. Rozpoznanie potrzeb, poznanie oczekiwań, zgłębianie, nazywanie, często uzmysławianie i zmuszanie do identyfikowania i samo-poznawania. Po co? By w efekcie w oparciu o tę bezcenną dla projektanta wiedzę o jednostce lub zespole jednostek stworzyć przestrzeń. Przestrzeń, w której jednostki o subiektywnych potrzebach funkcjonować będą z satysfakcją. Suma sumarum kreujemy bowiem jednostkowo-optymalny mikroświat skupiony na zaspokajaniu indywidualnych i subiektywnych oczekiwań funkcjonalno-estetycznych.

Proces ten wymaga wyjścia z siebie i stanięcia obok. Spojrzenia nie swoimi oczami lecz oczami klienta na przestrzeń i przedmioty. Znalezienia złotego środka pomiędzy tym subiektywnym oglądem rzeczywistości, który każdy z nas, chcąc nie chcąc, reprezentuje, a bardziej obiektywnymi zasadami ergonomii i kanonami sztuki projektowej. Gdy wydaje się nam, że znajdujemy równowagę pomiędzy tym co obiektywnie piękne, a tym co subiektywnie pożądane, gdy zdajemy się być u celu, pada pytanie: „A jak by Pan/Pani zrobił/a u siebie?”.

„Zupełnie inaczej” odpowiadam. Dlaczego? Bo przecież zestaw moich potrzeb i oczekiwań funkcjonalno-estetycznych, mój styl życia, model rodziny, zainteresowania, to jak spędzam bardziej i mniej wolny czas w swojej własnej przestrzeni, jest prawie jak odcisk palca – indywidualny. Czy zatem to co tworzymy jako projektanci jest piękne tylko subiektywnie bo podporządkowane potrzebom konkretnej jednostki? Jakie są tak naprawdę te jednostkowe potrzeby? W pełni zindywidualizowane czy jednak przesiąknięte tym czym jednostka jest otoczona lub w dzisiejszych czasach raczej osaczona? Co leży u ich podłoża? Co je kreuje?

Szukam, wertuję, zastanawiam się. Gdzie znaleźć odpowiedź na ten filozoficzny prawie problem? Czy w ogóle szukać? Czy warto? Jednak warto. Po to by świadomie nakreślać kolejne przestrzenie i nadawać indywidualny im charakter. Więc wertuję i znajduję. Definicję. A raczej definicje. Różne definicje piękna. Te dzisiejsze, wczorajsze i starsze. Klasyczne greckie, późniejsze renesansowe i całkiem współczesne. Jednoznaczne? Niejednoznaczne. Bo kanony piękna się zmieniają w czasie. Bo są uzależnione od czynników kulturowych. Bo poddają się modom.

Jak zatem projektować? Tak by móc podpisać się pod swoim dziełem zarówno dziś jak i po latach. Tak by finalny użytkownik utożsamiał się i czuł się dobrze w przestrzeni przez nas dla niego skrojonej. Tak aby w sferze estetyki zaspokoić subiektywne i często kreowane modą oczekiwania klienta, a jednocześnie wpleść pierwiastek ponadczasowości. Projektując podsuwać właściwe rozwiązania, budować świadomość, łączyć pozorne sprzeczności w harmonijną całość. Patrzyć w przeszłość, czerpać inspiracje, wybiegać w przyszłość by tworzyć przestrzenie odporne na czas i chwilowe mody, a jednocześnie wpasowane w subiektywne potrzeby klientów. Kreować dając zadość potrzebie tworzenia rzeczy obiektywnie właściwych i jednocześnie indywidualnie dopasowanych.

Trudne? Czasami. Intrygujące? Zawsze.

CAŁY TEKST
Wkrótce...

... następny artykuł